Stoimy na nabrzeżu i patrzymy na te kolorowe domki wznoszące się nad zatoką. Żona szepce „wow”, dzieci robią setne zdjęcie telefone, a ja myślę że w końcu rozumiem dlaczego to miejsce jest tak popularne. Portofino to jeden z tych punktów na mapie Włoch, o którym słyszałem tyle razy że w pewnym momencie przestało mi się chcieć tu jechać. „Pewnie przereklamowane” – myślałem. Cóż, byłem w błędzie.
Miasteczko leży na wybrzeżu Ligurii, jakieś 30 kilometrów na południowy wschód od Genui. Mówiąc wprost – to wieś rybacka która stała się ekskluzywnym kurortem. I widać to na każdym kroku, zarówno w pozytywnym jak i mniej pozytywnym sensie. Ale zacznijmy od początku.
Jak tu dotrzeć i gdzie zostawić samochód
Przyjechaliśmy samochodem z okolic Mediolanu, co zajęło około dwóch godzin. Droga przez góry jest ładna, choć wąska i kręta – nie dla osób ze słabym żołądkiem. Syn pytał czy już jesteśmy chyba ze dwadzieścia razy.
Parking to pierwsza cena która nas zaskoczyła. W sezonie płacisz około 5-6 euro za godzinę. My zostawiliśmy auto na górze, nad miasteczkiem, bo bliżej było już pełno. To jakieś 15 minut spaceru w dół, ale schodzi się łatwo. Problem w tym że potem trzeba wracać pod górę, szczególnie po kilku godzinach chodzenia. Dzieci narzekały trochę na końcu dnia.
Alternatywa to prom z Santa Margherita Ligure – tam parking jest nieco tańszy i sama przeprawa łodzią to dodatkowa atrakcja. Zajmuje jakieś 20 minut i widoki z wody są naprawdę świetne. Może następnym razem tak zrobimy.
Pierwsze wrażenia – to naprawdę jest piękne

Schodzisz w dół tymi wąskimi uliczkami i nagle otwiera się widok na zatokę. I rzeczywiście – zdjęcia nie kłamią. Te pastelowe kamieniczki, przystań pełna jachtów, łódki rybackie, restauracje z tarasami nad wodą. Córka powiedziała że wygląda jak z bajki, i ciężko się z nią nie zgodzić.
Samo centrum to może z pół kilometra wzdłuż nabrzeża. Przejdziesz je w dziesięć minut jeśli się śpieszysz, ale po co? My wędrowaliśmy tam i z powrotem jakieś dwie godziny, zagladając do sklepików, pijąc kawę, robiąc zdjęcia. Właściwie główna atrakcja to po prostu siedzenie i patrzenie.
Jest tu sporo turystów – tego się nie da ukryć. W lipcu i sierpniu prawdopodobnie jeszcze więcej. My byliśmy we wrześniu i mimo że ludzi nie brakowało, to nie czuliśmy się przytłoczeni. Rano przed dziesiątą było zdecydowanie spokojniej.
Co warto zobaczyć poza głównym placem

Oprócz siedzenia na nabrzeżu i podziwiania widoków, jest kilka miejsc które można odwiedzić. Castello Brown to taka forteca na wzgórzu nad miastem. Wejście kosztuje 7 euro, ale widoki stamtąd są naprawdę dobre. My poszliśmy i nie żałowaliśmy, choć syn po chwili stwierdził że woli być na dole przy łódkach.
Jest też kościół San Giorgio, niewielki ale ładnie położony. Wstęp bezpłatny, w środku spokojnie i można odpocząć od tłumów. Córka zwróciła uwagę na drewniane ławki które wyglądają na bardzo stare. Ja zwróciłem uwagę że można stąd wyjść na taras z kolejnym ładnym widokiem na zatokę.
Spacer do latarni morskiej to jakieś 30-40 minut w jedną stronę. Ścieżka prowadzi przez las, jest całkiem przyjemna, miejscami trochę stromo. Z dziećmi trzeba się liczyć z tym że będą pytać kiedy już będziecie. Ale widok z końca ścieżki to ładnie wynagradza ten wysiłek – zatoka z tej perspektywy wygląda jeszcze lepiej.
Jest też plaża, choć nazwanie tego „plażą” to pewna przesada. To raczej kamieniste wybrzeże gdzie można wejść do wody. Kilka osób się kąpało, ale my nie mieliśmy ze sobą strojów. Woda wyglądała na czystą i bardzo niebieską.
Jedzenie i ceny które zaskakują
No i tu dochodzimy do drugiej strony medalu. Portofino jest drogie. Naprawdę drogie. Pizza na tarasie nad wodą to koszt około 18-22 euro. Kawa 4-5 euro. Lody 5 euro za kulkę. Zjedliśmy lunch w jednej z restauracji przy porcie – za proste danie z owocami morza, dwie pizze i napoje zapłaciliśmy około 110 euro.
Czy było dobre? Tak, jedzenie było smaczne, świeże, obsługa miła. Czy było warte tej ceny? To zależy od perspektywy. My traktowaliśmy to jako część doświadczenia – siedzieć z widokiem na zatokę, jeść owoce morza w miejscu które słynie z połowów. Ale rozumiem że nie każdy chce lub może wydać tyle na jeden posiłek.
Jest kilka drobniejszych punktów gdzie można kupić panini czy focaccię za 7-10 euro. Widzieliśmy też rodziny które przyszły z własnymi kanapkami i jadły na murku. Nikt ich nie gonił.
Sklepy z pamiątkami to też wyższa półka cenowa. Magnesy po 8 euro, koszulki od 25 euro wzwyż. Kupiliśmy córce małą ceramiczną łódeczkę za 12 euro jako przypomnienie wizyty. Trochę dużo za kawałek ceramiki, ale cóż.
Dla kogo jest to miejsce

Myślę że Portofino jest dobrym wyborem jeśli jesteście w okolicy i macie jeden dzień na wycieczkę. To nie jest miejsce na tygodniowy pobyt – naprawdę wszystko obejrzycie w 3-4 godziny. My byliśmy tam około pięciu godzin i pod koniec dzień już rozglądaliśmy się co jeszcze możemy zobaczyć.
Z dziećmi warto przyjechać, ale nie oszukujmy się – to nie jest miejsce gdzie będą się szaleńczo bawić. Syn najbardziej interesował się jachtami i łodziami, córka robiła zdjęcia. Nie ma tu placu zabaw ani specjalnych atrakcji dla najmłodszych. Jeśli wasze dzieci lubią po prostu spacerować i odkrywać nowe miejsca – będzie dobrze. Jeśli potrzebują ciągłej akcji – mogą się znudzić.
Dla par i dorosłych to świetne miejsce na romantyczny wypad. Widać tu sporo par które po prostu siedzą, piją wino i patrzą na wodę. Właściwie to chyba główny pomysł na spędzenie czasu w tym miejscu.
Kiedy przyjechać i ile czasu zarezerwować
My byliśmy we wrześniu i pogoda była idealna – około 25 stopni, słońce, lekki wiatr. Nie za gorąco do chodzenia, nie za zimno do siedzenia na zewnątrz. Słyszałem że w lipcu i sierpniu jest tłoczno i bardzo gorąco, więc może maj, czerwiec, wrzesień lub październik to lepsze opcje.
Jeśli chodzi o czas – planujcie około 3-4 godzin. Może 5 jeśli chcecie zrobić spacer do latarni i zjeść spokojny lunch. Więcej niż 6 godzin to chyba przesada, chyba że planujecie głównie relaksować się w restauracji.
Najlepiej przyjechać rano, przed dziesiątą. Wtedy jest mniej ludzi, łatwiej o miejsca parkingowe i w restauracjach, światło jest ładne do zdjęć. Po południu robi się tłoczniej i gorącej.
Kilka praktycznych uwag
Uliczki są wąskie i nierówne, więc wygodne buty to podstawa. Żona miała sandały na płaskim i było w porządku, ale szpilki czy inne niepraktyczne obuwie odpada.
Toalety publiczne są, ale trzeba trochę poszukać. W restauracjach można skorzystać jeśli coś zamówicie – nikt nie sprawdza czy zjadliście lunch czy tylko kawę.
Bankomat jest jeden w centrum, często z kolejką. Lepiej mieć gotówkę wcześniej, choć większość miejsc przyjmuje karty.
Jeśli macie wrażliwe dzieci na długie spacery lub upały – zaplanujcie przerwę w cieniu. Jest kilka parkowych ławek pod drzewami gdzie można odpocząć.
Woda w butelce w sklepie to około 2-3 euro. Drogo, ale w takim miejscu się tego spodziewacie.
Co jeszcze warto zobaczyć w okolicy

Skoro już jedziecie tak daleko, warto połączyć to z innymi miejscami. Santa Margherita Ligure jest bardzo blisko i też jest ładna, choć mniej ekskluzywna i tańsza. Cinque Terre to około godziny jazdy dalej na południe – pięć kolorowych wiosek na klifach. My tam byliśmy dwa lata temu i polecam.
Rapallo to kolejne miasteczko nadmorskie w okolicy, większe i bardziej „normalne” niż Portofino. Może być dobrą bazą noclegową jeśli szukacie czegoś tańszego.
Genua jest stosunkowo blisko i warto tam zajrzeć jeśli lubicie większe miasta. Akwarium w Genui podobało się dzieciom rok temu gdy tam byliśmy.
Czy warto przyjechać do Portofino
Tak, myślę że warto. To miejsce ma swój urok i rozumiem dlaczego jest słynne. Tak, jest drogie. Tak, jest turystycznie. Ale jest też piękne i ma w sobie coś co sprawia że człowiek siedzi na tym murku, patrzy na kolorowe domki i jachty, i myśli „fajnie tu”.
Nie jest to miejsce które odwiedzi się często – raczej taka atrakcja którą zobaczy się raz, zrobi zdjęcia, powie znajomym że było i być może wraca się po latach. Ale na ten jeden raz naprawdę warto.
Dzieci pytały czy wrócimy. Odpowiedziałem że może, ale jest jeszcze tyle innych miejsc do zobaczenia. Żona powiedziała że na pewno wróci, ale może bez nas, z koleżankami, żeby spokojnie posiedzieć z winem i nie martwić się że ktoś chce iść oglądać kolejną łódź.
Wydaliśmy na ten dzień całkiem sporo – parking, jedzenie, wejście do zamku, pamiątki. Wyszło chyba ze 180 euro na całą rodzinę. To więcej niż zwykle, ale czasem można sobie na to pozwolić. Zdjęcia mamy piękne, wspomnienia dobre, dzieci mogą opowiadać kolegom że były w słynnym Portofino.
Czy to must-see jeśli jesteście we Włoszech? Niekoniecznie. Włochy mają dziesiątki równie pięknych miejsc, często tańszych i autentyczniejszych. Ale jeśli jesteście w Ligurii i macie jeden dzień wolny – zdecydowanie tak, przyjedźcie. Nie będziecie zawiedzeni, choć portfel trochę schudnie.
Informacje praktyczne
Lokalizacja: Liguria, około 35 km na południowy wschód od Genui
Jak dojechać: samochodem (parking 5-6 euro/h) lub promem z Santa Margherita Ligure
Najlepszy czas: maj-czerwiec lub wrzesień-październik, rano przed 10:00
Czas zwiedzania: 3-5 godzin
Ceny: wysokie – lunch dla rodziny 100-150 euro, kawa 4-5 euro, parking 5-6 euro/h
Z dziećmi: tak, ale nie za małymi – sporo chodzenia, brak specjalnych atrakcji dla dzieci
Moja ocena: 8/10 – piękne miejsce, warto zobaczyć, ale drogie i bardzo turystyczne
Polecam? Tak, szczególnie jeśli lubicie widokowe nadmorskie miasteczka i nie przeszkadza wam tłum turystów. Idealne na jednodniową wycieczkę połączoną z innymi atrakcjami w Ligurii.